Chcę zacząć biegać…

Dziękujemy za udział w konkursie Dlaczego chcę zacząć/zacząłem(am) biegać? i wszystkie nadesłane odpowiedzi. Ile ludzi – tyle motywacji. Najważniejsze, żeby znaleźć motywację dla siebie! Poniżej przestawiamy z dumą wpisy zwycięskie :)

I MIEJSCE:

Może to głupie, choć… czy powód, dla którego ktoś chce wprowadzić w swoje życie pozytywne zmiany, może być głupi?
Ludzie zazwyczaj zaczynają biegać dla kondycji i jest to najlepszy moim zdaniem argument, albo dla odchudzania, dla zdrowia i z wszystkich tych racjonalnych powodów.
Ja mam inne.
Nie zaprzeczam, że równie dobrze mogłabym zacząć biegać z powyższych, ale każdego motywują one w innym stopniu, bo co jeśli nie odczuwam konsekwencji słabej kondycji, gdyż w zasadzie prowadzę siedząco-leżący tryb życia, więc codzienność nie wymaga ode mnie bycia sprawną i wytrzymałą, co jeśli uważam, że gimnastyka i ograniczenie tłustych i słodkich rzeczy lepiej wpłynie na moją figurę niż bieganie? Bo tak poza tym, bycie szczupłą to jedno, a posiadanie ładnych kształtów to drugie, a tu wymagane są ćwiczenia na konkretne partie ciała.
Chcę zacząć biegać z zupełnie innych powodów.
Od prawie trzynastu lat palę papierosy (z jedną kilkumiesięczną przerwą).
Nie przemawiają do mnie względy finansowe, nie przemawiają zdrowotne, bo przecież jeszcze nie odczuwam skutków, niestety za 2,5 miesiąca będę mieć 28 lat, co oznacza, że najwyższy czas zacząć bać się … zmarszczek :) Najpaskudniejsze z nich to oczywiście zmarszczki palacza, bo o ile inne świadczą na przykład o tym, że jesteśmy wesołymi i lubiącymi się śmiać ludźmi, to rowki nad górną wargą sprawiają, że kobieta wygląda jak zmora. Tak, boję się, że pewnego dnia obudzę się i zobaczę je na swojej twarzy. I dlatego chcę zacząć biegać. Otóż…
Dawno temu rozmawiałam z dobrym znajomym, który opowiedział mi o swoim ojcu alkoholiku. Człowiek ten postanowił zmienić swoje życie, przeszedł odwyk i… zaczął biegać. Jak sam powiedział, bieganie sprawia, że nie sięga po alkohol.
W moim mieście jest mężczyzna, który biega każdego dnia. Ludzie nadali mu nawet przezwisko “maratończyk”. Miałam kiedyś okazję wysłuchać historii jego życia od kobiety, z którą był w młodości związany. W latach 70-tych uzależnił się od narkotyków. Od ponad 20 lat jest absolutnie czysty i każdego dnia biega. Robi to bez względu na pogodę.
Ojciec mojego byłego partnera brał udział w każdym maratonie w mieście, w okolicy i jeździł też po kraju, aby biegać. Bieganie było dla niego sposobem rozładowania napięcia, gdyż był z natury osobą nerwową.
Historie te są dowodem na to, że systematyczne bieganie pomaga uporać się z pewnymi ludzkimi słabościami, pomaga w pewien sposób przezwyciężyć je.
Myślę, że ja bardzo potrzebuję wyrobić sobie nawyk systematyczności, wprowadzić dyscyplinę w swoje życie i przede wszystkim pozbyć się nałogu. Ograniczyłam palenie z paczki dziennie do połowy, a od jakiegoś czasu staram się nie przekraczać ilości 4 papierosów w ciągu doby.
Pamiętam, że w okresie, w którym akurat nie paliłam, biegałam. Tylko że nie wiązałam łatwości trzymania się z dala od papierosów z bieganiem, ponieważ poranny godzinny jogging odbywałam w celu zachowania linii. Pewnego dnia, z powodu problemów osobistych, porzuciłam zdrowy styl życia i tak się zaczęło palenie, tycie, jedzenie świństw.
Chcę rzucić palenie całkowicie, zadbać o formę i nie chodzi tyle o odchudzanie, co znów o głupią sprawę – jest tyle fajnych ciuchów, które chciałabym nosić i do których powinnam zrzucić kilka kilogramów.
Tak, to głupie: odchudzanie się dla fajnych kiecek i bieganie po to, żeby nie mieć zmarszczek :D
Ale to akurat najbardziej mnie motywuje.

Iwona

WYRÓŻNIENIE x3 

Mojego Roberta przygoda z bieganiem :)

Zwykle największą motywacją do podjęcia działania jest pragnienie realizacji jakiegoś marzenia, czającego się w zakamarkach naszej świadomości.

W przypadku Roberta – mojego męża, jest to ukończenie kursu wspinaczkowego (skałkowego), a docelowo również kursu taternickiego letniego i zimowego. Tymczasem mając 35 lat trudno równać się z dwudziestokilkulatkami, którzy
w większości zasilają szeregi na tego typu kursach. Jeżeli do tego dodamy, że główną formą ruchu Roberta do tej pory było „śmiganie” po klawiaturze (taka praca!) – to postawił przed sobą spore wyzwanie!

Zaczął od biegania – najpierw krótkie dystanse – dookoła pobliskiego stawu,
w okolicznych lasach… i tak minimum 4-5 razy w tygodniu, bez względu na aurę. Z czasem do tego dołożył ćwiczenia w domu (na drążku, pompki, brzuszki), bo jak sam stwierdził „Jeśli się za coś biorę – to kompleksowo!”.  Z założenia miała poprawić się kondycja i wydolność – to była główna motywacja Roberta. Tymczasem już po 3 miesiącach zdecydowanie lepiej się czuje, lepiej wygląda (wyrzeźbiona sylwetka, wysmuklone mięśnie) i ma znacznie więcej energii, co ma znaczenie nie tylko dla niego ale i dla mnie! ;-)

Najmniej pożądanym efektem podjęcia biegowego wyzwania okazało się to, że przedstawicielki płci pięknej częściej się za nim oglądają. – Nie, nie jestem zazdrosna, wręcz przeciwnie rozpiera mnie duma, że mam u swego boku tak wytrwałego i wysportowanego faceta!

Prawdziwym sprawdzianem formy był udział (za namową dłużej biegającego kolegi) w Półmaratonie Żywieckim, gdzie uplasował się w połowie stawki na 848 startujących! Emocje towarzyszące startowi doprawdy trudno opisać,
a satysfakcja i zawadiacki uśmiech na twarzy mojego męża – bezcenne!

Ps. Wygląda na to, że zamiłowanie do biegania przekształci się w uczucie długotrwałe, dlatego też myślę, że przyszedł dla niego czas na wdrożenie jednej z uznanych technik biegania, by mógł stawać się coraz lepszym i ucieleśniać swoje marzenia.

Elżbieta


Poniedziałek rano. Przerażający dźwięk budzika wyrwał mnie ze snu. Nie wstałam od razu, bo w dalszym ciągu byłam zmęczona. Zasnęłam. Obudziłam się pół godziny później. Uświadomiwszy sobie, że znów zaspałam do pracy, zaczęłam zbierać się na pełnych obrotach. Wyszłam z domu. Widziałam nadjeżdżający autobus. Był zaledwie kilkadziesiąt metrów ode mnie. Zaczęłam biec. Po kilkunastu szybkich krokach musiałam się zatrzymać. Nie mogłam dalej. Myślałam, że wypluje wszystkie wnętrzności. Miałam wrażenie, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej i ucieknie do najbliższej studzienki kanalizacyjnej, byleby już nie przebywać w pobliżu mnie. Autobus odjechał. Beze mnie. Oczywiście spóźniłam się do pracy. Szef nie był zachwycony.

We wtorek sytuacja się powtórzyła. Właściwie, to powtarzała się dość często. Za późno wstałam, nie wyszłam na czas i autobus uciekał, mimo iż dzieliły mnie od niego niewielkie odległości. Jednak nie byłam w stanie ich pokonać. Nie w takim tempie. Totalny brak kondycji. Zła technika oddychania. Po prostu porażka, mimo iż nie mam nawet trzydziestki. Co będzie, gdy będę stara? Myśli te dręczyły mnie od pewnego czasu. Zastanawiając się nad tym pewnej nocy, po prostu zasnęłam.

Piękna zielona łąka, której końca nie widać. Rozświetlające wszystko promienie słoneczne, jednak delikatne, nie palące. Do tego delikatny wiatr, dzięki któremu temperatura powietrza jest wręcz idealna. Biegnę. Podnoszę kolejno nogę za nogą. Delikatnie, rytmicznie macham rękoma. Nie czuję zmęczenia. Oddycham równomiernie. Biegnę. Nie, nie biegnę. Pędzę. Mknę. Tempo jest niesamowite. Mam wrażenie, że moje stopy przestały już dawno dotykać podłoże. Frunę, lewituję nad zieleniącą się trawą. Nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Wbiegam do lasu. Przemierzam piaszczystą ścieżkę, co jakiś czas przeskakując nad wielkim konarem dorodnego drzewa. W ogóle się nie męczę. Uczucie jest niesamowite. Czuję moc. Mam siłę . Przede mną wielki wąwóz. Rozpędzam się jeszcze bardziej i skaczę. Lecę, lecę, lecę…

Budzę się w swoim łóżku. Wypoczęta. Pełna energii. Budzik zadzwoni dopiero za 5 minut. Mimo to, wstaję. Doskonale pamiętam sen. Każdy szczegół. Pamiętam odczucia, które mi towarzyszyły podczas niego. Czułam się wspaniale i nadal się tak czuję. Mam wrażenie, że nie ma rzeczy nie możliwych. Mogę osiągnąć co tylko chcę . W każdej dziedzinie. Jestem niezniszczalna. Jedyne granice, jedyne bariery to te, które sama sobie stawiam. Przestanę to robić. Nie będzie żadnych limitów. Wcześniej ograniczał mnie brak kondycji. Czas to zmienić. Czas zadbać o swoje zdrowie. Zmienić swoje nastawienie do świata i samopoczucie. Najwyższy czas wziąć się za siebie i wreszcie poczuć się wypoczętą. Satysfakcja podczas biegania jest olbrzymia, już o tym wiem. Jakkolwiek głupio to brzmi, poznałam to uczucie, podczas snu. Chcę, aby teraz towarzyszyło mi na jawie. Pragnę, aby moje życie, było niczym sen. Chcę zacząć biegać i cieszyć się życiem!

Agnieszka


Przerobiłeś już dziesiątki „cudowych” diet? Wypróbowałeś wszystkie „cudowne” urządzenia z TV-Shopów, dzięki którym miałeś zrzucić zbędne kilogramy bez wysiłku w ciągu 7 dni? Twój portfel uszczuplał przez to o kilkaset złotych, a Ty czujesz się nabity w butelkę, bo dalej jesteś w punkcie wyjścia?  No cóż – powodów do radości faktycznie nie masz, tym bardziej, że teraz właśnie dowiesz się jak to wszystko mogłeś osiągnąć zupełnie za darmo! Tak, dokładnie za free! I nie jest to żart, ani kolejny chwyt marketingowy!

Zdrową sylwetkę, lepszą muskulaturę, a przy tym oczywiście być lżejszy o kilka – kilkanaście kilogramów możesz mieć bez żadnych nakładów finansowych! Wystarczy tylko, że wprowadzisz małe zmiany w swoim rozkładzie dnia. Zamiast siedzieć, zacznij się ruszać! Ot, tak po prostu! Załóż wygodny strój i wyjdź z domu. Popatrz na drzewa, spójrz na park w oddali. Truchtem, nie szybkim biegiem, a właśnie truchtem zalicz swój pierwszy cel. Poczuj świeżość powietrza i wiatr na twarzy. Usiądź na chwilę i wyznacz sobie kolejny cel. Krok po kroku, dzień po dniu daj się ponieść nowej przygodzie .

Po powrocie do domu poczujesz coś czego już dawno nie czułeś, coś co sprawiało, że w dzieciństwie byłeś szczęśliwy. To endorfiny, które krążą teraz po twoim ciele i wywołują stan, do którego będziesz chciał wracać codziennie! A za tydzień będziesz jeszcze bardziej szczęśliwy! Dlaczego? Spójrz tylko na wskazówkę swojej wagi łazienkowej! Czyż to nie piękne? Proste, łatwe i przyjemne! Wystarczyło tylko wyjść z domu i poczuć wolność! Jak tak zacząłem!

Na koniec zdradzę ci swój sekret – do dziś jestem na siebie wkurzony, bo podobnie jak ty dałem się kiedyś nabrać na te reklamowe “cuda” ;) Teraz jednak im więcej biegam, tym bardziej czuje się bogaty. Jestem zdrowy, szczęśliwy, a po każdym biegu czuję jakbym wrzucał do swojej świnki – skarbonki 100 zł. Bieganie jest bowiem najlepszą formą inwestycji w siebie!

Robert

Ten wpis został opublikowany w kategorii do biegu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Chcę zacząć biegać…

  1. Zmotywowało mnie to do biegania. Pogoda ostatnio sprzyja biegaczom, niema takiego skwaru więc jest super :)

  2. Damian pisze:

    Po przeczytaniu tego artykułu poczułem motywacyjnego kopa… Jutro rano wstaję rano i zamiast kawy biegam :)

  3. nartos pisze:

    Chce zaczac biegac,w Lidlu maja teraz tydzien dla biegaczy,powiedzcie mi co sadzicie o tych butach bo nie wiem czy kupic ?http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/lidl_pl/hs.xsl/index_28023.htm

    • GSch pisze:

      @nartos, będzie Ci się w nich dobrze biegać, a kiedy już bieganie stanie się dla Ciebie codzienną pasją dobierzesz bardziej zaawansowane obuwie. Pamiętaj tez o koszulce technicznej.

  4. Dawid pisze:

    A jeśli chce biegać dla zabawy i nie planuje inwestować w to pieniędzy to wystarczą mi zwyczajne trampeczki i przewiewne ubranko?

  5. Co będzie mi potrzebne aby zacząć biegać dobrze i wygodnie?

  6. Grzesiek pisze:

    Ja juz biegam od jakiegoś czasu ale nie mam takiej motywacji żeby utrzymać systematyczność. I niestety za dużych efektów tego biegania miał nie będę.

Odpowiedz na Dawid Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>