Biegam, bo lubię

Nasza audycja o bieganiu

Nasza audycja o bieganiu w Programie 3 Polskiego Radia nosi tytuł Biegam, bo lubię. Pierwsze wrażenie, jakie pozostaje po przeczytaniu tej książki, jest takie, że najważniejsze w bieganiu jest czerpanie z niego przyjemności. Siłą rzeczy jest nam więc z filozofią Jeffa Gallowaya po drodze.

Jeśli sprawia Ci frajdę przebiegnięcie jednego, dwóch czy pięciu kilometrów, to tyle właśnie biegaj! Rób to jednak z głową. Do tego też namawia Galloway i ma rację, aby nie podchodzić do różnych metod biegowych z klapkami na oczach.

Z drugiej jednak strony, co oczywiste,  jeżeli stawiamy sobie za cel, żeby wydłużać pokonywane odcinki, i z kolejnymi obciążeniami radzimy sobie przyzwoicie, to bez systematyczności wiele nie zdziałamy. Dla takich biegaczy Galloway ma sporo bardzo precyzyjnych wskazówek. Począwszy od tego, jak się ubierać na treningi, a skończywszy na indywidualnych planach treningowych. Co niezwykle istotne, po tę książkę mogą także sięgnąć spokojnie i ci, którzy do biegania zabierają się w ramach postanowień noworocznych i… co roku je odkładają na kolejny. Po lekturze pierwszych rozdziałów wierzymy, że tym razem powinno się im udać.

Rewolucyjność metody Jeffa Gallowaya polega na przekonaniu autora, że na długich dystansach powinniśmy odpoczywać, a tempo naszego biegu nie powinno być jednostajne. Co jakiś czas należy jednak zwolnić do truchtu, a od czasu do czasu dobrze jest też maszerować. W ten sposób unikniemy kontuzji, bo pozwolimy organizmowi, żeby naturalnie się regenerował.

Skąd to przekonanie autora? Stąd, że według niego każdy z nas ma w sobie gen pokonywania biegiem dużych odległości. Odziedziczyliśmy go po naszych praszczurach. Tyle że wielokilometrowe biegi praczłowieka za zwierzyną odbywały się z przystankami na to, żeby odsapnąć. Bieganie z różnym natężeniem jest zatem wpisane w naturę człowieka.

Jedni uważają to za logiczne, inni za co najmniej kontrowersyjne, ale biegaczy stosujących się do tej metody i odnoszących sukcesy możemy liczyć w tysiącach. Zatem Galloway to nie  szarlatan, ale na pewno biegacz (amerykański) z krwi i kości. Jest sporo amerykańskiego optymizmu i luzu w tej pozycji sporo, ale na przykład namowy autora, żeby nie przesadzać z rozgrzewką, wielu biegaczy chciałoby usłyszeć już dawno temu.

Ciekawe jest u niego również to, że kładzie nacisk na mentalną stronę biegania. Świetnie radzi ,jak pokierować myślami, żeby złapać się z kryzysem za bary w czasie treningu czy imprezy biegowej i żeby to on, kryzys, rzecz jasna, robił na końcu za marudera.

Jeff Galloway też kiedyś zaczynał. Popełniał błędy, ulegał kontuzjom, ale czytał, słuchał, krok po kroku eliminował zagrożenia i tak powstała ta książka. Na początku niczym nie różnił się od nas, milionów ludzi na świecie, więc po prostu nie popełniaj jego błędów i biegaj bo ludzie i bieganie to jedność!

Poza tym tę książkę po prostu dobrze się czyta i chyba nie sposób rzucić jej w kąt, jak wiele nudnych podręczników biegowych. Polecamy!

Paweł Januszewski i Krzysztof Łoniewski

Możliwość komentowania jest wyłączona.